a sukces ten składa się wiele elementów, lecz nie ulega wątpliwości, iż jednym z kluczowych czynników, który miał wpływ na tak dynamiczny rozwój sektora, było wstąpienie Polski do Unii Europejskiej. To właśnie fundamentalna zasada związana ze swobodą przepływu towarów i usług w UE oraz unijne środki finansowe, pozwoliły przedsiębiorstwom w pełni rozwinąć skrzydła.

Dynamiczny rozwój sektora jednoznacznie obrazują dane statystyczne. Liczba przedsiębiorstw zarejestrowanych w branży TSL wynosi ponad 236 tys. podmiotów, które świadczą usługi logistyczno-transportowe, wypracowując w 2015 r. aż 187,6 mld zł. Równie dynamicznie z roku na rok wzrasta zatrudnienie, które w 2015 r. osiągnęło poziom 521 tys.

Warto również zaznaczyć, iż na przestrzeni ostatnich lat, dzięki temu, że nasz kraj był i wciąż jest największym beneficjentem środków unijnych, poprawie uległ stan infrastruktury, odgrywający w branży TSL istotną rolę. To właśnie dzięki modernizacji infrastruktury transportowej polskie przedsiębiorstwa są w stanie w sposób bardziej zoptymalizowany i kompleksowy obsługiwać swoich klientów. Transport drogowy dominuje w branży TSL. Wśród wszystkich operacji zarejestrowanych w 2015 r. aż 83 proc. zostało dokonanych z wykorzystaniem transportu drogowego. Polski rynek transportowy jest bardzo atrakcyjny dla firm zachodnich: jak pokazują statystyki, coraz więcej firm lokuje tutaj swój kapitał.

Świadcząc swoje usługi na terenie Europy Zachodniej, głównie w Niemczech, Austrii, Belgii, Luxemburgu czy Francji, polskie przedsiębiorstwa z branży narażone są na próby ograniczenia przez niektóre państwa członkowskie konkurencji oraz stosowanie protekcjonizmu w odniesieniu rodzimych firm działających w sektorze. Taka sytuacja występuje obecnie m.in. w Niemczech i Francji, gdzie wprowadzono obowiązkową płacę minimalną. To właśnie między innymi z tego powodu Komisja Europejska ogłosiła rewizję najważniejszych regulacji drogowych, z którymi polski sektor transportowy będzie musiał się zmierzyć.

Zaproponowane rozwiązania mają dwa główne cele: poprawę transportowych przepisów unijnych w taki sposób, aby były one bardziej przejrzyste oraz lepiej egzekwowane i powzięcie środków, które zapewniłyby bardziej efektywne i wydajne wdrożenie nowych rozporządzeń i dyrektyw. Walka z firmami skrzynkami jest pierwszym największym wg KE problemem, który należałoby rozwiązać. Proponowane zmiany to możliwość rejestracji firmy, tam gdzie występuje większość aktywności transportowej przewoźnika – aby uniknąć sytuacji – tak jak to się teraz zdarza – że firmy z zachodniej części Europy zakładają spółki krzaki w krajach wschodnich, zatrudniając kierowców na niższych stawkach. Następną zmianą, jaką szykuje KE, jest określenie kryteriów stosowania dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników do sektora transportu. Przewidywana jest również rewizja dyrektywy dotyczącej czasu pracy kierowcy, zarówno dla kierowców samozatrudnionych, jak i tych pracujących dla przewoźników oraz wprowadzenie zupełnie nowych zasad dotyczących kabotażu. Komisja zapowiedziała także pochylenie się nad problemem odbioru tygodniowych wypoczynków w kabinach. Są to na razie potencjalne propozycje zmian, nad którymi Parlament Europejski pochyli się niebawem – dlatego jak ostatecznie będzie wyglądała rewizja rozporządzeń drogowych, dowiemy się pod koniec tego roku.

Jeżeli chodzi o potencjalny wpływ inicjatyw drogowych na polski rynek transportowy – z pewnością można stwierdzić, iż koszty wykonywanych operacji transportowych zwiększą się. Należy jednak pamiętać, że wg statystyk, w Europie w najbliższych miesiącach może zabraknąć ponad 100 tys. kierowców – co oznacza, iż nawet wzrost kosztów zatrudnienia i cen za przejazd nie sprawi, iż polski rynek transportowy przestanie być atrakcyjny.