Dokładnie tak samo jest z przedsiębiorstwami, które odważą się wyjść na arenę międzynarodową. Przed ambitnymi firmami otwierają się znacznie większe możliwości, w tym szansa na globalny sukces. Ekspansja międzynarodowa lub współpraca z zagranicznymi przedsiębiorstwami wymaga tylko jednego – przekroczenia granic. Zarówno tych dosłownych, jak i tych, które tkwią w głowach przedsiębiorców. Najważniejsza z nich to przekonanie, że jesteśmy wystarczająco dobrzy, aby funkcjonować w otoczeniu zagranicznych przedsiębiorstw. Nie wystarczy bowiem wiedza, że warto wyjść poza polski rynek, potrzebne jest jeszcze przekonanie, że jesteśmy w stanie to zrobić. Tymczasem ekspansja międzynarodowa nigdy nie była łatwiejsza – przedsiębiorcy mogą liczyć w tym zakresie na wsparcie polskich i unijnych instytucji.

Trudno też przecenić konkretne korzyści – wyjście na rynek globalny czy choćby europejski to bezpieczeństwo. Nie będę tu mówić o sprawach tak oczywistych, że działanie na kilku rynkach to zwyczajnie większa liczba potencjalnych odbiorców naszych usług czy produktów. Za to trzeba pamiętać, że poleganie tylko na rynku lokalnym zawsze wiąże się z ryzykiem – koniunktura nigdy przecież nie jest dana raz na zawsze, a to oznacza, że im większa dywersyfikacja rynków zbytu, działalności, tym większa szansa na to, że ewentualna bessa na jednym z rynków zostanie zrekompensowana przez hossę gdzie indziej. Teoretycznie podobny efekt otrzymamy stawiając na eksport, co też jest dowodem na globalne ambicje, jednak otwarcie filii czy nawet założenie działalności w innych krajach, oznaczające faktyczne zakorzenienie się na innych rynkach, to krok dalej w stronę budowania stabilnej pozycji przedsiębiorstwa odpornego na wahania lokalnej koniunktury.

Pojawienie się na arenie międzynarodowej to również zwielokrotnienie szans na pozyskanie różnego rodzaju środków wspierających przedsiębiorczość – skala dotacji czy nisko oprocentowanych pożyczek rośnie z każdym kolejnym krajem, który firma obejmuje swoim zasięgiem. I w końcu to, co w dzisiejszych czasach jest na wagę złota: dobrze wykształcony, doświadczony pracownik. Tu, jak nigdzie wcześniej, metafora z jeziorem i oceanem pasuje szczególnie. W Polsce zasoby wysoko wykwalifikowanych pracowników nie są niewyczerpalne. Tymczasem zbudowanie działalności na skalę międzynarodową oznacza też łatwiejsze pozyskanie specjalistów z innych rynków, a tym samym wzbogacenie przedsiębiorstwa talentami o zupełnie innych, często dla lokalnych firm odkrywczych horyzontach, zdobytym w innych szkołach wykształceniu i niecodziennym doświadczeniu.

Co zatem trzeba zrobić, by przekroczyć granicę – w szczególności tę mentalną? Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę z tego, że jest to w zasięgu możliwości, a wręcz na wyciągnięcie ręki. Z ekspansją zagraniczną jest bowiem tak, jak z każdą inną decyzją biznesową – musi pojawić się chęć, by ten krok uczynić. Przedsiębiorca powinien znaleźć motywację w sobie, uczciwie rozpatrując wszelkie za i przeciw. A jeśli decyzja będzie pozytywna, to przede wszystkim nie należy zwlekać z przekuciem jej w czyny. Nie ma nic lepszego niż spisanie kolejnych kroków, jakie należy zrobić i wykonanie pierwszego z nich jeszcze dziś.